To już trzy miesiące
Obudziłam się bardzo wcześnie, pomijając fakt, iż spałam niespełna trzy godziny. Sen jest ostatnio dla mnie kimś obcym, nieważne że kiedyś potrafiłam przespać całe dnie i noce. Nieważne, że często robiłam to z Nim. Nieważne, że kochaliśmy ze sobą spać, mniejsza o to jak to brzmi.
Ale to już nie wróci
Byłam głupia. Bałam się jego fanek, które nie raz groziły mi śmiercią, łapały mnie na ulicy i wrzucały we mnie te swoje "słodkie słówka". Przez to z nim zerwałam. Powiedziałam mu, że już nic dla mnie nie znaczy, że moje uczucie do niego już wygasło, inaczej nie dałby mi odejść. Gdyby tylko wiedział, że kłamię...
Ale nie wiedział
Wciąż mam w głowie jego wyraz twarzy, kiedy mu to powiedziałam. Był przerażony, wściekły i smutny w jednym. Jego usta drżały, nie potrafił nic wypowiedzieć. W jego oczach pojawiły się łzy. Gdybyś wiedział jak cholernie tego żałuję. Widocznie muszę być cholernie dobrą aktorką, skoro nie rozpłakałam mu się i nie rzuciłam w ramiona. Musiałam włożyć w to wiele wysiłku. Ale przynajmniej obroniłam jego i siebie przed groźnymi fankami. Co ty bredzisz, po prostu stchórzyłaś! Zraniłaś go! Obiecałaś mu, że nigdy go nie zostawisz, że wiecznie będziecie razem!
Właśnie tak zaczynam każdy ranek od tego zerwania. Na początku było ciężko, ale powoli zaczynam sobie radzić sama. Nie, nie lubię być sama, chcę żeby On był tu. Co mam zrobić? On wyjechał z chłopakami w trasę, a ci przestali się do mnie odzywać. Cały świat już o tym wie, wolę nie wchodzić na twittera, chyba że chcę sobie zrobić krzywdę. Wszyscy się ode mnie odwrócili, uznali mnie za fałszywą. Cudownie, prawda? Chociaż Niall mógł im wszystkim tego nie mówić, ale cóż. Miał prawo być zły i upokorzyć mnie przed całym światem. Rozumiem go, ale ja bym tak nie postąpiła, mimo wszystko.
Powoli wstałam z łóżka, zerknęłam na zegarek, który wskazywał 4:29 i wykonałam poranne czynności. Spojrzałam za siebie i postanowiłam trochę ogarnąć pokój, niech chociaż on nie będzie rozwalony.
Wyszłam na świeże powietrze, na schody, usiadłam i założyłam słuchawki. Stąd było widać dom Nialla, za którym tak cholernie tęskniłam. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Ale zaraz, chwila, moment. Skoro chłopcy są w trasie to dlaczego przed domem mojego byłego chłopaka stoi samochód? Dlaczego schodzi się tyle ludzi? Co jest grane? Wrócili? Przecież mieli być tam siedem miesięcy. A może coś się stało? Pobiegłam pod Jego dom, to nic, że kilka fanek zabijało mnie wzrokiem, wyzywało czy wyśmiewało. Z pojazdu wyszedł On. Zaniemówiłam, nic się nie zmienił, nadal był chodzącą perfekcją. Napraw to wszystko idiotko! Podeszłam do ochroniarza, który mnie wpuścił na posesję. Jakby nie wiedział, że zerwaliśmy i On prawdopodobnie nie chce mnie widzieć ani znać. Weszłam do Jego domu. Co prawda byłam przerażona, ale musiałam powiedzieć, iż kłamałam, że Go kocham i nie wyobrażam sobie, że już nie będziemy nigdy razem.
Siedział w salonie, patrzył przez okno i machał do fanek. On naprawdę je kocha mimo tych okropnych rzeczy, które one mu robią. Podziwiam go za to, ja bym nie wytrzymała.
- Co ty tu robisz? - powiedział obojętnym tonem, jednak trochę zły, że przyszłam. Odwrócił się do mnie, spojrzał prosto w moje oczy, a Jego zaszły łzami.
Otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, ale nie mogłam nic z siebie wycisnąć. W moim gardle pojawiła się jakaś gula, coś po prostu nie pozwalało mi mówić. Moje kolana zrobiły się jak z waty pod wpływem jego głosu i spojrzenia. Cholera, to nie będzie takie łatwe.
- Chcę um porozmawiać? Muszę Ci coś wyjaśnić - wykrztusiłam
- A może ja nie chcę z tobą rozmawiać? Wyjdź, proszę. Odprowadzę cię pod drzwi - wykrzyczał i poszedł mnie odprowadzić Miałam już otwierać drzwi, ale nagle wypaliłam
- Niall ja rozumiem, że nie chcesz mnie słuchać, wiem, tak zraniłam Cię cholernie mocno, lecz chciałam Ci powiedzieć tylko jedno. J-ja kłamałam wtedy, bałam się Twoich fanek. Ja Cię kocham nadal i wiem, że głupio zrobiłam. Przemyśl to, a jeżeli dalej coś do mnie czujesz to daj mi drugą szansę, nie zmarnuję jej. Obiecuję.
Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Był w szoku. Wpatrywał się we mnie jakby mi nie wierzył, w sumie ma rację. Ja już sama w siebie nie wierzę. Uśmiechnęłam się do Niego i wyszłam, zostawiając go samego z tyloma myślami.
Siedziałam na twitterze i czytałam te wszystkie hejty na mnie. Nie powiem, niektóre były mocne aż łzy stawały w oczach, a niektóre tak słabe, iż mogłam się popłakać... ze śmiechu. Jednak każda opinia trafiała w głąb mnie. Po jakiejś godzinie czytania hejtów weszłam na konto Nialla i zauważyłam mnóstwo nowych tweetów. Jeden z nich brzmiał "Nie wiem co o tym myśleć" i był dodany pół godziny temu. Co z nim zrobiłaś kretynko? Dlaczego tak go zraniłaś? On na to nie zasługuje.
Po kilku godzinach nic nie robienia, usłyszałam dzwonek do drzwi. Kto to może być? Przecież nikt mnie nie odwiedza, nikogo nie obchodzę. Niechętnie wstałam z kanapy i zerkając przedtem w lustro: otworzyłam drzwi.
Pewnie komiczna była moja mina, kiedy ujrzałam kto stoi za progiem. To był Niall. Wpuściłam Go do środka, posyłając mu słodki uśmiech, który tak lubił. Odwzajemnił, czyli może masz szansę!
- One Ci groziły? - kiwnęłam głową, po czym on westchnął - Przepraszam, nie wiedziałem. Myślałem, że po prostu już mi nie kochasz
- To ja powinnam przeprosić - podeszłam do niego - Zostawiłam Cię z byle jakiego powodu, zraniłam, a nigdy miałam tego nie robić. Przepraszam za wszystko, co zrobiłam źle. Jesteś dla mnie skarbem, nie chcę Cię stracić
- Trzy miesiące na to czekałem. - wykrzyczał po czym wtulił się w moje ramiona - Przyleciałem tu, bo mamy kilka dni wolnego, a ja musiałem Cię zobaczyć.
- Naprawdę tylko po to przyleciałeś?
- Naprawdę - wyszeptał i delikatnie mnie pocałował.
------------------------------------------
Może być?